Większość ludzi ma w sobie niezwykle silne pragnienie rozwijania się.
Niezwykle silne pragnienie rozwijania swojej osobowości, rozwijania swoich możliwości, rozwijania własnego intelektu czy też tzw. inteligencji emocjonalnej albo nawet finansowej.
Przy tym ludzie ci nie bardzo wiedzą, jak mają to zrobić, kiedy i gdzie.
Jeżeli bowiem rozwój ma dotyczyć finansów ( któż by nie chciał być BOGATY ? ), to najlepiej jest zacząć przebywać wśród ludzi, którzy bogaci już są. Naśladować ich, przejmować ich nawyki, przyzwyczajenia, język, sposób pojmowania świata i patrzenia na świat, uczyć się takiego stanu umysłu...
Jeżeli natomiast rozwój ma dotyczyć sfery zawodowej, to dobrze jest przebywać wśród takich, którzy osiągnęli sukces zawodowy, wiedzą, co jest potrzebne do tego, aby się rozwijać. Tu też trzeba naśladować, nie tylko nawyki, ale też sposób myślenia i patrzenia na świat.
Jeśli chcesz otwierać własną firmę, też będziesz potrzebować kogoś, kogo nie tylko będziesz naśladować, ale też kogoś, kogo zapytasz i zaraz dostaniesz odpowiedź...
Menedżer, który chce się stać jeszcze bardziej skuteczny, musi uczyć się od tych, którzy są bardziej skuteczni. Sprzedawca, który chce być bardziej skuteczny, musi uczyć się od tych, którzy są bardziej skuteczni. Naśladować, używać tego samego języka, zmienić w sobie system wartości i stworzyć w tym swoją własną niepowtarzalną tożsamość.
Dotyczy to tak naprawdę każdej sfery rozwoju.
Pierwotnie, wielcy mistrzowie np. sztuk walki, przyjmując nowego ucznia, kazali zapomnieć mu o tym, o czym wiedział dotychczas, i dostosował się do ich zaleceń bez reszty. Bo tylko wtedy mogli mu zagwarantować sukces. W bezgranicznym podporządkowaniu i zaufaniu sprawdzonym praktykom jest tajemnicza siła, która tylko nielicznych doprowadza do sukcesu.
Co jednak wtedy, kiedy wokół nie ma ludzi, o których możemy powiedzieć, że osiągnęli sukces ? Co wtedy, kiedy to, co dostajemy, przestaje nam wystarczać ?
Jest wielu mądrzejszych ludzi ode mnie i od ciebie na tym świecie. Takich ludzi, którzy wiedzą więcej o finansach, rozwoju osobistym, inwestowaniu pieniędzy, sprzedaży, psychologii sukcesu. Ci ludzie są zwykle bardzo daleko. Zbyt daleko, abyś mógł usiąść obok i spokojnie patrzeć „jak on to robi...”
Mam na to sposób. Bardzo prosty. Zwykle to co najprostrze, dostrzegane jest na końcu.
Zawsze kupowałam dużo książek. Frank Bettger, Brian Tracy, Dale Carnegie, Warren Buffet, Wielcy Prezydenci Tego Świata, nawet Freud czy Jung.O beletrystyce i biografiach największych tego świata nie wspomnę.To świetny sposób nie tylko na to, aby dowiedzieć się, jak spostrzegali świat ci, którzy odkryli proch przede mną.
Świat jednak idzie naprzód i dziś, zamiast wypełniać bibliotekę książkami tradycyjnymi, kupujesz dużo ebooków. Coraz więcej wydań tradycyjnych ma swoje wydania elektroniczne, które zajmują co najwyżej kilka bajtów na dysku komputera.Ale nic nie przebije wydań najlepszych pozycji w formie AUDIOBOOKÓW.To doskonała forma utrwalania w sobie pewnych przyzwyczajeń, sposobu myślenia, a nawet automotywacji..Wiele jest sposobów na to, aby móc naśladować najlepszych i uczyć się od nich bezpośrednio.
,,Minuta cwiczeń jest warta więcej, niż godzina rozmyślań" Diana Baranowska
Życie jest podobne do przeciągu; kiedy jedne drzwi zamykają się z hukiem, inne otwierają się w ciszy, niewidoczne na pierwszy rzut oka.
Huk zamykanych drzwi przyciąga nasza uwagę; te drzwi, które się w tym samym czasie otwierają, są dla nas niewidoczne, gdyż zazwyczaj znajdują się za naszymi plecami.Ważne jest by nie panikować. Kiedy zamykają się jedne drzwi, spójrz za siebie i uważnie rozejrzyj się, bo właśnie otwarły się drzwi Twoich możliwości.
Kiedy tracisz pracę, bankrutujesz, osiągasz pewien wiek, który może być uważany za nieprzydatność w pracy pamiętaj, że w tym samym czasie otwierają się inne drzwi możliwości.Kiedy jesteś młody i bez doświadczenia to, mimo, że jedne drzwi są dla Ciebie zamknięte, inne w tym samym czasie stoją przed Tobą otworem. Tam gdzie brak doświadczenia jest uznawany za pomieszczenie z zamkniętymi drzwiami, w innym domu z tej samej okazji, wszystkie drzwi stać będą dla Ciebie otworem.
Przeciąg ma jeszcze jedną zależność: Kiedy jedne drzwi się zamykają, w tym samym czasie otwierają się inne, zazwyczaj więcej niż jedne drzwi, drzwi możliwości. Miej to na uwadze! Gdy tracisz jedną możliwość, w tym samym momencie zyskujesz więcej niż jedną. W efekcie, kiedy tracisz, tak naprawdę zyskujesz zawsze.
Ludzie nauczyli się dobijać do drzwi, które ktoś bądź też okoliczność zamyka przed Tobą. Zamiast martwić się i narzekać, bez pukania i bez wysiłku możesz przekroczyć te drzwi, które w tym samym czasie stoją otworem. W przyszłości, kiedy zamkną się przed Tobą jakieś drzwi, zastanów się czy warto dobijać się do tych zamkniętych i czy nie lepiej wejść bez większego wysiłku przez te otwarte?
Czy jest sens robić plan nowo tworzonego systemu, jeżeli czynność będę robił tylko raz? Nie. Moim zdaniem szkoda cennego czasu.
A czy jest sens zignorować robienie planu, jeżeli dane zadanie będzie powtarzalne i kompleksowe? Nie. Bo szkoda cennego czasu, na walkę z chaosem, który co jakiś czas będzie się generował, jeżeli system będzie nie przemyślany.
Powiem to tak. 60 minut kilka lat temu na sporządzenie listy rzeczy które mają być w bagażu kiedy wyjeżdżam. I tylko 15 minut za każdym razem, kiedy się pakuję (a było już tego trochę przez te kilka lat). Nie mowiąc o tym, ze listę mam już od dawna w pamięci. Zaoszczędziłam masę czasu! I to tylko kosztem jednej godziny poświęconej na zrobienie porządnego planu-listy rzeczy które muszę ze sobą brać, kiedy wyjeżdzam.
Możesz to zrobić z papierami – odpowiedz sobie wtedy na pytanie, na jakich dokumentach pracuję? Jak muszą być posortowane? Jak i gdzie ułożone? Jakie mają być kolory i napisy na pudełkach/segregatorach/teczkach/inne, aby pasowały do mojego wewnętrznego systemu klasyfikowania i porządkowania?
Możesz to zrobić z książkami, które czytasz. Z miejscem pracy gdzie pracujesz (chyba najważniejsze :) . Z sypialnią, jeżeli planujesz zrobić z niej centrum domowej rozkoszy :) . Z kuchnią (aby nie robić zbędnych ruchów przy robieniu posiłków). Z łazienką.W przypadku pomieszczeń nie zalecam, abyś rzucił się nagle do generalnego remontu - tak na zdrowy rozsądek - po prostu pamiętaj o tych zasadach, kiedy będzie najbliższa okazja remontu jakiegoś pomieszczenia.
Za każdym razem pamiętaj o jednej zasadzie: W twoim miejscu to przede wszystkim Ty będziesz działał, nie kto inny. Nie twoi rodzice, nie twoje rodzeństwo, nie twoi przyjaciele, nie inni, lecz głównie TY! Czasem inni tak. Ale na codzień TY! Na ich jedno pochylenie nad twoją umywalką, będzie twoich 100! Dla ich komfortu masz niszczyć sobie zdrowie?Swoje miejsce dopasuj pod siebie, tak, abyś mógł działać w nim jak najsprawniej i jak najefektywniej.
I zanim rzucisz się w wir porządków - zwróć uwagę na takie śmieszne zjawisko: olewamy bałagan, aż do stanu "nie do zniesienia" i wtedy rzucamy się do porządku bez przemyślenia sprawy. Bo już dłużej "nie możemy wytrzymać patrzenia na ten bałagan".
Bądź mądrzejszy od nawyków które ci wpojono! Wpierw usiądź i przemyśl jak najlepiej daną rzecz zrobić. Przemyśl system. A dopiero potem z zapałem go wprowadź! W przyszłości porządek będzie ci się już niemal bez wysiłku utrzymywał!A zaoszczędzony czas wykorzystaj na zarabianie lepszej kasy albo więcej urlopu z rodziną.
Wykorzystaj z korzyścią dla Siebie. Bo masz go ograniczoną ilość, i nikt w żaden sposób ci go nie zwróci i nie da jeszcze jednej szansy przeżycia tych wyjątkowych chwil, jakie mamy tutaj na tej planecie wśród tych ludzi.
Coaching robi się coraz popularniejszy w biznesie, szczególnie wśród kadry menedżerskiej.
Ludzie stale rozwijający swoje umiejętności "twarde" - wiedzę i doświadczenie fachowe odkrywają wciąż na nowo, że do pracy z drugim człowiekiem sama fachowość nie wystarcza. Że potrzebne są umiejętności "miękkie" - tak zwane umiejętności społeczne. I... tutaj wkracza coaching.
Tradycyjne podejście "pomagaczy" zasadzało się na zasadzie: pokaż mi swój problem a wspólnie znajdziemy sposób, jak sobie z nim poradzić. Już od momentu, gdy w głowie "pomagacza" pojawiła się myśl o rozwiązywaniu problemów, wyruszał on wraz z klientem w świat postrzegany przez pryzmat problemu. Kiedy myślimy "problemowo", nasze ciało reaguje spięciem, "staje do walki z przeciwnościami", zamyka się. Sprawia to, że określone mięśnie w wyniku nadmiernej pracy ulegają zmęczeniu. Gdy takie nastawienie do życia towarzyszy człowiekowi stale, mięśnie wiotczeją z czasem z wycieńczenia. W związku z tym ciało przybiera postawę narastającej "niewydolności". Taki stan ciała rodzi myśli pełne problemów, a nastawiona na rozwiązywanie problemów praca umysłu kreuje napięcia w ciele. Tego typu zapętlenie w postrzeganiu rzeczywistości to "stan problemowy". Ciągły trening takiego sposobu myślenia sprawia, że świat powoli zamienia się w miejsce zapełnione problemami, z którymi trzeba sobie lepiej lub gorzej radzić. Radość stawienia czoła nowym wyzwaniom zostaje przyćmiona pojawianiem się kolejnych sytuacji problemowych. W końcu świat staje się mało przyjaznym miejscem do życia, ludzi postrzegamy jako nieżyczliwych, umykają możliwości, szarzeje codzienność. Wsparcie w takiej sytuacji pomaga rozwiązywać bieżące trudności, jednakże paradoksalnie umacnia nas w postawie problemowej, gdyż uczy nas lepiej radzić sobie z trudnościami, ale pozostawia założenie o istnieniu świata pełnego problemów nietknięte.
Ale można skorzystać z zupełnie innego podejścia do sięgania po swoją wrodzoną moc i do rozwijania swojego potencjału. Można powiedzieć, że wysokiej klasy coaching startuje od innego końca, co innego bierze za punkt wyjścia. W "problemowym" podejściu najpierw jest sytuacja, świat zewnętrzny, trudności do pokonania. W podejściu "twórczym" zaczynamy od zbudowania u osoby coachowanej "stanu możliwości". Każdy człowiek w swoim życiu miał okres, chwile czy tylko momenty, gdy działał w poczuciu jedności z Życiem, gdy aktywność przychodziła w sposób naturalny, gdy bieg spraw przyjmował pożądany obrót bez wysiłku, z łatwością, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki.
I w pierwszej fazie coachingu wielopoziomowego poszukuje się strategii, która prowadzi do odzyskania takiego stanu. Kiedy człowiek opowiada z entuzjazmem o chwilach, gdy działał będąc w najwyższej formie, to doświadczony coach jest w stanie zauważyć zmiany, które towarzyszą osobie, gdy "zanurza się" w przeszłe doświadczenie i wchodzi w "stan najwyższej formy". Składają się na to zmiany napięć mięśni, określone gesty, specyficzna mimika, rytmiczność ruchów, szczególne miejsce, do którego podąża wzrok. Wspólnym zadaniem coacha i osoby coachowanej jest odkrycie, jakie zmiany zachodzą w ciele osoby coachowanej, które przejawiają się jako zmiany zauważane zewnętrznie przez coacha. Jest to często głęboka podróż w głąb siebie, by na nowo zaprzyjaźnić się ze swoja fizycznością często traktowaną jak maszyna i bezlitośnie eksploatowaną.
Kolejną fazą jest wypróbowanie, które elementy odkryte jako składowe procesu dochodzenia do stanu najwyższej formy są kluczowymi zabiegami wewnętrznymi, które sprawiają, że osoba coachowana wykonując je w określonej kolejności, automatycznie wchodzi w pożądany stan.
Stan najwyższej formy osoby doświadczające go definiują i opisują na różne sposoby. Jednakże są cechy wspólne, które można zamknąć w kilku określeniach. Człowiek znajdujący się w najwyższej formie odczuwa spokój i bezpieczeństwo. Określenia jakie padają to: wewnętrzna cisza, bezkresny spokój, zatrzymanie, pełnia, bycie w ciele, obecność, tu i teraz. Oprócz spokoju pojawia się ogromne poczucie siły, siły określanej jako zdolność do podążenia w dowolnym kierunku, spotkania z każdą sytuacją, zgoda na nieprzewidywalność Życia. Oprócz ciszy i spokoju jest też pełne poczucie bycia w porządku. Ludzie mówią wtedy, że jest im dobrze z samym sobą, że mają sto procent akceptacji dla wszystkich swoich cech i uczynków. Płynie to stąd, że w tym stanie zatrzymuje się dialog wewnętrzny i nie ma głosu, który ocenia, nie ma myśli szacujących, porównujących, oceniających - jest cisza i obserwacja tego, co jest. W tym stanie ludzie odczuwają także siłę jako energię, moc, naturalną sprężystość mięśni, która sprawia, że ciało prostuje się, wyciąga, staje się rozluźnione, bardziej elastyczne a zarazem pełniejsze, połączone, współdziałające. Postrzeganie świata także ma cechy charakterystyczne. Wzrok jest skoncentrowany a zarazem obejmujący znacznie większe pole/przestrzeń. Ludzie opisują to jako widzenie dookoła głowy, a raczej świadome obejmowanie uwagą dużej przestrzenie wokół całego siebie. Na pytanie "kim jesteś w tym stanie?" najczęstsza odpowiedź brzmi: "sobą" lub "po prostu jestem". Na pytanie "co jest dla Ciebie możliwe w tym stanie" coachowani odpowiadają "wszystko". W tym stanie nie odczuwa się potrzeb ani braków. Panuje pełnia ciszy, zgoda na to, co jest we mnie i w otoczeniu, równomierna radość istnienia, która bliższa jest delikatnej błogości niż rozedrganej radości i wola współdziałania z tym, co jest czyli współpracy z systemem, w którym człowiek funkcjonuje.
Dopiero, gdy coachowany uzyska dostęp do pełni swojego potencjału, można przejść do pracy z obszarami, w których coachowany chce wprowadzić zmiany. Teraz osoba w poczuciu swojej mocy i adekwatności podejmuje decyzje, których skutki (korzyści i konsekwencje) jest w stanie obserwować, rozważać ich wpływ na siebie i system, brać odpowiedzialność za ich realizację. W "stanie możliwości" człowiek jest świadom, że decyzje są efektem dostępu do określonej bazy danych i że pojawienie się nowych danych pozwala na naturalną korektę wytyczonej drogi.
Kolejnym krokiem jest odkrycie i wyeliminowanie mechanizmów - uwarunkowań wewnętrznych, które obniżają lub uniemożliwiają wejście w stan najwyższej formy.
Następnie przychodzi czas na rozwijanie świadomości sygnałów z ciała, które informują o wewnętrznej zgodzie/niezgodzie na rozważane pomysły i decyzje (intuicja) lub świadczą o braku dostatecznej liczby danych i doświadczeń, by móc uzyskać jednoznaczny sygnał tak lub nie. Znając swój "kod" coachowany zyskuje łatwość podejmowania decyzji i ciągłego korygowania kierunku. Współdziałanie z Życiem staje się coraz łatwiejsze i bardziej naturalne.
Ludzie żyjący w "stanie możliwości" mają ogromne pokłady energii, która prawie wcale nie wyczerpuje się w ciągu dnia. Po prostu robią to, co jest zgodne z ich potencjałem, co służy systemowi, co wspiera wyznawane wartości. Traktują życie jak pole doświadczalne o tylu zmiennych, że wiedzą, że nie sposób go kontrolować, że wymaga to czujności, otwartości na sygnały zarówno ze świata zewnętrznego jak i z własnego wnętrza i elastyczności w dopasowywaniu się do zmieniającego się otoczenia.
Coaching tego typu jest nie tylko skuteczny, nie tylko daje siły coachowanemu i coachowi ale służy szerzeniu najefektywniejszego sposobu ludzkiego współdziałania opartego na wydobywaniu z ludzi tego, co najlepsze. Tego, co służy zarówno jednostce, jak i społeczności, w której jednostka funkcjonuje. Działa fantastycznie w każdym obszarze ludzkich działań . Zmienia jakość stosunków międzyludzkich, sposób oddziaływania na innych. Wielkie korzyści przynosi menedżerom i ich współpracownikom. Jest świetnym narzędziem w zawodzie nauczyciela, w służbie zdrowia, znakomicie służy rodzicom...
Jest właściwie formą bycia, sposobem na życie, postawą, które rozprzestrzenione zmieniłyby jakość funkcjonowania zarówno jednostek jak i społeczeństwa.
,,Jeśli chcesz zmiany zacznij od swojego wnętrza" Larry Crabb
Wielu marzy o dużych zmianach, inni natomiast chcą, by wszystko toczyło się tak jak do tej pory… Najłatwiej jest zmieniać otaczający nas świat i najbliższych nam ludzi. Niejeden z nas woli przestawić meble w pokoju, zmienić pracę, kupić sobie coś nowego, odwiedzić fryzjera niż spojrzeć w głąb siebie. Najmniejszego trudu nie sprawia powiedzenie koleżance, sąsiadowi czy komuś z rodziny jak powinno wyglądać jego życie. Na pewno też każdy z nas ma ciekawy plan na polepszenie sytuacji społeczno-ekonomicznej na świecie. Szukamy możliwości zmian, bo chcemy być szczęśliwi. Tylko w ten sposób zaspokajamy tę potrzebę połowicznie na kilka dni czy miesięcy.
Dr Larry Crabb w swojej książce ,,Jeśli chcesz zmiany zacznij od swojego wnętrza" zwraca uwagę, że takie szukanie szczęścia to droga bardzo okrężna. Szukamy nie w tym miejscu gdzie trzeba, kopiemy studnie, które nie mogą nam dać wody. Chcąc zmieniać wszystko i wszystkich dookoła, idziemy w złym kierunku. Prawdziwą zmianę trzeba zacząć od własnego wnętrza. Autor zauważa, że szukanie w sobie tego, co zakłóca szczęście nie jest rzeczą łatwą ani bezbolesną. Tak naprawdę jest to dość trudna droga, którą jednak warto podążać. Kiedy już uświadomimy sobie, że przemianę należy zacząć od siebie, musimy zrozumieć, do czego tak naprawdę dążymy. Powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest naszym pragnieniem i jak chcemy je zrealizować.
Kolejnym etapem na tej drodze musi być podążanie w dobrym kierunku. Zaniechanie szukania po swojemu, na oślep. Zaufanie, że jest Ktoś, kto poprowadzi. Musimy też pamiętać, że nikt z nas nie może czuć się tu na ziemi w pełni szczęśliwy. Na pewno będziemy się spotykać z bólem, niezrozumieniem, cierpieniem. To może stanowić przeszkodę, jednak nie możemy pozwolić, by nas powstrzymało w czasie wędrówki. Pomimo tego, co będziemy niejednokrotnie odczuwać, nie możemy porzucić marzeń i drogi, którą kroczymy.
Autor swoje przemyślenia przedstawił w dość ciekawy i jasny sposób. Dołączył interesujące przykłady ilustrujące sytuacje i problemy, o których pisał. Przytoczył również kilka doświadczeń ze swojej pracy z ludźmi, którzy poszukiwali szczęścia w życiu i zdobyli się na to, by spojrzeć do własnego wnętrza. Problemy poruszane w tej publikacji są dość istotne, a jasno wyłożona teoria dr Larry’ego Crabba może pozwolić nam ujrzeć własne problemy, uświadomić sobie nasze pragnienia, zdać sobie sprawę, jaką ścieżką idziemy, by je realizować.
Ta książka może dać początek pracy nad sobą – oby jak najlepszej. Pamiętajmy jednak, że jest to tylko propozycja i nie każdy musi się zgadzać z tym, co zostało w niej zaprezentowane.
Szczególnie na początku znajomości. Pytanie o zarobki nie uchodzi w wielu kręgach i jest odbierane jako naruszenie etykiety. Dzieje się tak zapewne dlatego, że może się okazać, że ta druga strona zarabia mniej. A to może sprawić, że poczuje się źle.
Jednak przez pryzmat zarobków ludzie oceniają się nawzajem, bo ten zarabia tyle, a tyle i to znaczy, że jest bogaty, a drugi zarabia tylko tyle i jest biedny jak mysz kościelna. Tego typu stwierdzenia pokazują najlepiej, jaka jest inteligencja finansowa stwierdzającego.
A jeśli myśli, że "zarobki świadczą o sytuacji finansowej", to znaczy że jest niska. Bo jeśli to by była prawda, to przecież nie tylko bogaci nigdy by nie bankrutowali, ale również duże firmy jak choćby General Motors by nie splajtowały. Prawda jest jednak taka, że dzieje się i jedno i drugie. Zresztą przyczyna jest często ta sama.
Co jest więc wyznacznikiem inteligencji finansowej? Na pewno nie jest to rozumienie stwierdzeń typu "ekonomiczny zysk naszego przedsiębiorstwa podniósł sie w ostatnim roku podatkowym o pół punkta procentowego". Gdyby tak było wszyscy księgowi, osiągaliby sukcesy finansowe.
Dzieje się jednak inaczej, bo choć posiadają wiedzę akademicką, a nawet obycie w świecie cyferek, faktur i umów, to jednak brakuje im przełożenia tego wszystkiego co robią w pracy na własny portfel. Jak to określiła jedna ksiegowa: "nauczyłam sie jak utrzymywać księgi firmy, ale moje własne życie leży w gruzach. Gdzieś jest różnica pomiędzy tym co potrafię zrobić w pracy, a tym co potrafię zrobić z portfelem".
Różnica leży przede wszystkim w świadomości lub jej braku. Ci którzy uświadamiają sobie, że ich dom, rodzina, prywatne życie, jest jak szczególnego rodzaju przedsiębiorstwo, robią ogromny krok na drodze do inteligencji finansowej.
Czy zdarza ci się, że nie wiesz jak odpowiedzieć na pytanie "czym się zajmujesz?"
A może wiesz jak odpowiedzieć - tyle tylko, że to co mówisz w odpowiedzi jakoś nie wzbudza w ludziach większego zainteresowania.
Potrzebne ci jest zatem dobrze wypracowane wystąpienie windowe. "Windowe", bo powinno ono trwać nie dłużej niż przeciętna przejażdżka windą. Na ogół 30 sekund. Musisz umieć przedstawić się tak żeby wzbudzić tym zainteresowanie swoich rozmowców.
Do tego stopnia, że ich oczy się niemal zapalają w odpowiedzi na to co mówisz...