niedziela, 19 maja 2013

Wyścig szczurów.



Jak schematyczne postępowanie może doprowadzić Cię na skraj bankructwa.

Gdy prześledzimy życie przeciętnej, wykształconej osoby, jej sytuacja dotycząca finansów wygląda mniej
więcej tak:

Najpierw dziecko uczy się, zdobywa dyplom uczelni, znajduje pracę na etacie i wkrótce zarabia pieniądze,
które może wydać. Młody człowiek może sobie teraz pozwolić na wynajęcie mieszkania, kupienie telewizora, nowego ubioru, mebli i oczywiście samochodu. W tym momencie zaczynają nadchodzić
rachunki. Pewnego dnia młody dorosły człowiek spotyka kogoś wyjątkowego, oboje zakochują się w sobie i biorą ślub.

Przez pewien czas życie jest błogie. Oboje posiadają dochody, tylko jeden czynsz do opłacenia i mogą sobie pozwolic na odłożenie pewnej sumy na zakup swojego marzenia, jakim jest ich własny dom.

Znajdują swój wymarzony dom, wypłacają zaoszczędzone pieniądze, używają ich na depozyt i teraz mają do spłacenia dług hipoteczny.

Ponieważ mają nowy dom, potrzebują nowych mebli. Znajdują sklep meblowy, który ogłasza się magicznymi słowami: Niskie raty bez prowizji.

Żyje się wspaniale. Organizują spotkania towarzyskie, aby wszyscy znajomi mogli zobaczyć ich nowy dom, nowy samochód, nowe meble i wszystkie inne nowe "zabawki".

Od teraz przez długie lata są w głębokich długach. Następnie przychodzi na świat ich pierwsze dziecko.

Przeciętna, dobrze wykształcona para po zawiezieniu dziecka do przedszkola, musi się zaprząc do "wozu" i harować. Dostają się w pułapkę pozornego bezpieczeństwa oferowanego przez pracę na etacie.

Dlatego pozornego ponieważ gdy szef zwolni młodą osobę z pracy to średnio od finansowego bankructwa dzieli ją 3 miesiące. Jakież to bezpieczeństwo, gdy trzeba spłacać ogromne raty i nagle zostaniemy
bez pracy. To niebezpieczna pułapka, w którą wpadają miliony młodych ludzi.

I teraz młode "wyścigowe szczurki" gonią za tym aby nie stracić tego co pozornie jest ich własnością. Dom pozostaje własnością banku do momentu spłaty kredytu hipotecznego.

O ile prostsze byłoby życie tej młodej pary gdyby posiadali oni aktywa, które zyskując na wartości mogłyby spłacać raty?O ile mniej stresujące byłoby wtedy ich życie?

Branie przykładu z otaczającego nas świata nie jest zazwyczaj najlepszą metodą postępowania gdy chcemy uzyskać finansową niezależność.

Czy chcesz być szczurem w niekończącym się maratonie, czy może chcesz być poza tym błędnym kołem?
Decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie.

Buduj długą kolumnę aktywów, które będą spłacały Twoje pasywa (dom, samochód, wszelkie raty).




piątek, 17 maja 2013

Matura z religii czy przedsiębiorczości?



Podobno istnieje jakaś inicjatywa, aby religia, która nie jest obowiązkowym przedmiotem, była do wyboru na maturze  a przedsiębiorczość, która już chyba na stałe zagościła wśród planu lekcji nie! 

Gdzie jest to promowanie przedsiębiorczości, o którym mogliśmy tak niedawno słyszeć w ramach kampanii wyborczej? Czy nie powinno być możliwości wyboru na maturze przedsiębiorczości?

Ile osób idzie na studia ekonomiczne, zarządzanie i marketing, a ile na teologię? Albo ile osób chodzi do kościoła, a ile osób używa pieniędzy? Widzę tutaj dużą niespójność.

Zresztą nawet ze zwykłego propagandowego punktu widzenia promowanie przedsiębiorczości na maturze ma chyba więcej zwolenników niż budząca zawsze wiele kontrowersji religia, którą to wielokrotnie chciano wprowadzić i wyprowadzić ze szkół!





czwartek, 16 maja 2013

Odpowiedź na pytanie jak żyć.


Charles Chaplin o swoim życiu:


Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że emocjonalny ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, żebym nie żył wbrew własnej prawdzie. Dziś wiem, że to się nazywa
AUTENTYCZNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, jak żenujące jest dla innych, gdy narzucam im własne pragnienia, wiedząc, że ani nie nadszedł odpowiedni czas, ani tamta osoba nie jest na to gotowa,
nawet jeśli byłem nią ja sam. Dziś wiem, że to się nazywa
SZACUNKIEM DO SAMEGO SIEBIE.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec,
że wszystko wokół mnie stanowi zaproszenie do rozwoju.Dziś wiem, że to się nazywa
DOJRZAŁOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że zawsze i we wszystkich okolicznościach
jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu i że wszystko, co się dzieje, jest właściwe.
Od tamtej pory mogłem być spokojny. Dziś wiem, że to się nazywa
WEWNĘTRZNĄ PEWNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem ograbiać się z wolnego czasu i przestałem tworzyć kolejne wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność,
co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na swój sposób i we własnym tempie.
Dziś wiem, że to się nazywa
RZETELNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie zdrowe. od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to "zdrowym egoizmem" Ale dziś wiem, że to
MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem chcieć zawsze mieć rację. Dzięki temu rzadziej się myliłem. Dziś wiem, że to się nazywa
SKROMNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, wzbraniałem się przed życiem w przeszłości i troską o własną przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO. Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to
DOSKONAŁOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że moje myślenie może uczynić ze mnie chorego nędznika. Kiedy jednak zwróciłem się do sił mojego serca, mój rozum zyskał ważnego wspólnika. Ten związek nazywam dziś
MĄDROŚCIĄ SERCA.

Nie musimy już się obawiać sporów, konfliktów i problemów z samymi sobą i z innymi, ponieważ nawet gwiazdy wpadają na siebie, tworząc nowe światy.Dziś wiem, że
TO JEST WŁAŚNIE ŻYCIE!


wtorek, 14 maja 2013

Nie pytaj się czy ale jak?


Ile razy zadawałeś sobie pytania zaczynające się od "czy"?


Całkiem możliwe, że większość Twoich pytań zaczyna się od "czy". Wiedz, że o cokolwiek pytasz to istnieje na to pozytywna odpowiedź. Zatem stratą energii i czasu jest ich zadawanie. Czy możesz zarabiać wystarczająco dużo, by stać Cię było na życie bez problemów finansowych? Tak! 
Czy w ciągu roku czasu możesz zarobić na dom? Tak. 
Czy możesz być szczęśliwy? Tak. 
Czy stać mnie będzie kiedyś, na podróż dookoła świata? Tak.

O cokolwiek spytasz wiedz, że istnieje pozytywna odpowiedź na to pytanie. Zatem nie trudź się i od razu spytaj się "jak?". Jak tego dokonać? Jak zarobić na dom? Jak znaleźć miłość swojego życia? Jak wyjechać w podróż dookoła świata? Jak otrzymać wymarzoną pracę? Jak założyć prosperujący biznes?

Kiedy zadajesz tego typu pytania zaczynające się od "jak?", z czasem otrzymasz na nie odpowiedź. Wszechświat zawiera odpowiedzi na wszystkie, możliwe pytania. Twoim zadaniem jest tylko je zadać. Wątpisz? Przekonaj się sam. Być może kogoś spotkasz, przeczytasz interesujący artykuł, ktoś do
Ciebie zadzwoni, zobaczysz ogłoszenie w internecie... Być może uznasz to za przypadek, jednak przypadki nie istnieją - będzie to odpowiedź na Twoje pytanie, jakie już wcześniej zadałeś.

Pamietaj: Nie "czy?, ale "jak?".


poniedziałek, 13 maja 2013

Wzorzec ,,wyscigu szczurów".


Większość ludzi ma swoją cenę, a jest tak z powodu ludzkich emocji, które nazywamy strachem i chciwością.
 

Najpierw strach przed brakiem pieniędzy motywuje nas do ciężkiej pracy i gdy dostaniemy już wypłatę, chciwość i pragnienie wywołują u nas myślenie o tych wszystkich wspaniałych rzeczach, jakie możemy kupić za pieniądze. Wtedy zostaje stworzony w naszej głowie pewien wzorzec, który umacnia się z
biegiem czasu.

Tym wzorcem jest ranne wstawanie, chodzenie do pracy, płacenie rachunków. Całe dorosłe życie jest już na zawsze napędzane przez dwie emocje: strach i chciwość."

Kiedy pracownik na etacie dostanie podwyżkę, premię lub inny dodatek do pensji zwykle myśli co kupić za te dodatkowe pieniądze. Kontynuuje on tym samym wzorzec zwany Wyścigiem Szczurów.

Ludzie odczuwają strach i idą do pracy z nadzieją, że pieniądze ukoją ich strach, ale tak nie jest. Ten stary strach nawiedza ich znów, więc znowu idą do pracy z ponowną nadzieją, że pieniądze ukoją strach, ale
znów tak nie jest. Strach trzyma ich w tej pułapce pracy i zarabiania pieniędzy z nadzieją, że strach ich opuści. Jednak każdego dnia, gdy wstają ten strach wstaje z nimi. Strach ten trzyma miliony ludzi w
gotowości i nie pozwala spać, wywołuje zamieszanie i zmartwienie. Wstają więc i idą do pracy w nadziei, że pensja zabije cały ten strach gryzący ich dusze.

Co zrobić by wydostać się z tej pułapki?

Gdy powstanie strach spowodowany brakiem pieniędzy, zamiast natychmiastowego biegu po pracę na etacie, by zarobić kilka złotych dla zabicia strachu, powinno się zadać pytanie:

Czy w dłuższej perspektywie czasu praca na etacie będzie najlepszym rozwiązaniem problemu strachu?

Według mnie NIE.

Gdy spojrzymy na życie osoby z perspektywy czasu, tak naprawdę praca na etacie jest tylko krótkowzrocznym rozwiązaniem długoterminowego problemu.

Bardzo ważne jest, aby dotarło do nas, że praca na etacie nie jest dobrym rozwiązaniem jeżeli chcemy być niezależni finansowo.

PAMIĘTAJ: Kupuj aktywa! Odkładaj z pensji lub weź pożyczkę (co prawda pożyczka to pasywa i będziesz musiał płacić raty) i zainwestuj w aktywa. Niech w końcu pieniądze zaczną ciężko dla Ciebie pracować.

Jeśli tego nie zrozumiesz to będziesz cieżko pracował przez całe życie i będziesz obwiniał wszystkich w około za swój ciężki los!!!

Będziesz szczurem który ciągle goni za dużym kawałkiem sera,ale smaczny ser będzie poza twoim zasiegiem!!!


niedziela, 12 maja 2013

Klapki na oczach...


Konie zaprzęgane w dorożki, jeżdżące po drogach mają na oczach klapki, które zasłaniają im to co się dzieje po bokach. Zadaniem tych klapek jest niedopuszczenie do tego by konie płoszyły się na widok innych pojazdów, widzą tylko to co mają przed sobą, to co woźnica chce aby  widziały.


Tak jak woźnica zarządza postrzeganiem koni, tak twoje  postrzeganie jest zarządzane przez cały otaczający Cię świat. Telewizja pokazuje tylko to co chce pokazać, nauczyciele uczą tego czego maja nauczyć. Wszystko po to by uprościć świat. Widząc dane  słowo nie zastanawiamy się już jak pisze się poszczególne literki, po prostu widzimy już całe słowo.

W pewien sposób upraszczamy sobie świat, bez tego mielibyśmy za duży mętlik w głowie. W danej chwili postrzegamy tylko ograniczoną ilość  rzeczy. Aktualnie nie potrafimy w nieskończoność rozszerzać tego co
jesteśmy w stanie objąć świadomością w jednej chwili. Badania dowodzą że nasz system nerwowy ma określone granice odbierania informacji. Z tego względu takie upraszczanie "nakładanie klapek" jest bardzo
pożyteczne. Dzięki temu nie musimy wszystkiego dokładnie analizować w danej chwili, możemy zakładać pewne ogólniki.

Z drugiej jednak strony, "klapki" mogą przeszkadzać w rozwiązywaniu problemów, szukaniu nowych twórczych rozwiązań. Nowych rozwiązań nikt  nas nie uczył, uczono nas natomiast innych już znanych rozwiązań, poprzez co nałożono nam "klapki" zasłaniając to co jeszcze nieznane.

Dobrym przykładem jest tutaj "jajko Kolumba". Anegdotka mówi o tym jak  to Kolumb wrócił z wyprawy i podczas uroczystej wieczerzy wywiązała się dyskusja, na której próbowano zmniejszyć jego zasługi:

- Wielka rzecz, każdy kto by tam popłynął odkryłby nowy świat.

Tymczasem Kolumb wziął jajko do ręki i zapytał czy da się je ustawić  na płaskiej powierzchni tak by stało na czubku. Biesiadnicy próbowali i nic, stwierdzili że tego nie da się zrobić. Kolumb tymczasem zbił
czubek jajka i postawił je na nim.

Dopóki nie znamy tego jednego, czasem wręcz "banalnego" rozwiązania,  korzystamy z tego co umieliśmy do tej pory. Nie widząc innych, czasem nawet twierdząc po prostu, że coś jest NIEMOŻLIWE, tak jak było w tym wypadku.


sobota, 11 maja 2013

Budowanie biznesu


Na budowanie biznesu jest system/metoda, którą trzeba poznać i trzeba się jej trzymać. Tak samo jak grach logicznych musimy trzymać się systemu, kostkę rubika też ułożymy jeżeli będziemy trzymać się konkretnej receptury, tak samo sukces w biznesie osiągniemy jeżeli znajdziemy recepturę i będziemy się jej trzymać.


Niestety dużo ludzi uważa, że do zaczęcia biznesu potrzebne są pieniądze. Nie mają pieniędzy więc nie zaczynają nawet myśleć o biznesie. Podobnie dużo ludzi sądzi, że "zacząć biznes" to nic innego jak "zarejestrować działalność", a więc papierki. Nic bardziej mylnego. Pieniądze są potrzebne do zrealizowania biznesplanu, nie pojawią się nigdy jeżeli tego biznesplanu nie będziesz miał, nie będziesz ulepszał i jeżeli nie będziesz się nim dzielił. Pieniędzy jest dużo, ale żeby je dostać niestety trzeba ruszyć tyłek i zacząć pracować nad swoim planem, a później nad odpowiednią jego prezentacją. Ludzie chcą pracować nad biznesem dopiero jak będą mieli pieniądze. Te się jednak nie pojawią, dopóki nie będą wiedziały na co się mają pojawić.

Początek biznesu to nie rejestracja papierków. Proces tworzenia biznesu trzeba podzielić na 3 etapy, jak wypracowanie: wstęp, rozwinięcie i zakończenie - ostatnimi etapami byłyby rejestracja i finansowanie. Rejestrować firmę musimy dopiero w dniu pierwszej sprzedaży, wystawienia pierwszej faktury! A co to oznacza? Że możemy wymyśleć czym firma będzie się zajmować, możemy zrobić logo, wizytówkę i stronę internetową. Możemy przygotować prototyp produktu, wystawiać się na targach, możemy nawet zatrudniać ludzi bez rejestracji działalności !!! Start firmy a rejestracja to 2 różne rzeczy!

Problem polega na tym, że ludzie znający w praktyce system życia na etacie, kierują się w biznesie tymi samymi priorytetami. Że jak telefon to musi być najlepszy, jak komputer to musi być najnowszy, a auto duże, szybkie bezpieczne, ma mało palić i być jak najtańsze jednocześnie! Problem zawsze jest w filtrach percepcyjnych.

Istnieje mit wielokrotnie rozgłaszany, a nie do końca rozumiany, że to co mówisz to 7% przekazu, a to jak wyglądasz, mowa ciała, pierwsze wrażenie to cała reszta. Spójrzcie w źródła, a konkretne wyniki badań, które dostępne są w internecie. To co mówisz jest bardzo ważne, ale tylko w momentach spójności tego co mówisz, a tego co robisz. Spróbuj podnieść ręce do góry w geście zwycięstwa i powiedzieć komuś, że jesteś smutny. 

To co mówisz ma sens, ale tylko w momencie spójności z zachowaniem.