Na początku wieku XIX, gdy badacze ludzkiego zachowania zaczęli naukowo studiować ludzkie zachowania, stwierdzono, że umysł człowieka jest w swym działaniu dwoisty. Część tego umysłu znajdująca się poniżej poziomu świadomości została nazwana podświadomością. Sądzono wtedy, że umysł świadomy, ze swą zdolnością myślenia, planowania, przewidywania, będzie umysłem niejako panującym, a ten drugi będzie mu służył. Było to bardzo dalekie od prawdy.
Jak się wkrótce dowiesz, to umysł podświadomy jest prawdziwym siedliskiem inteligencji i mocy. Nikt jeszcze nie miał tyle inteligencji świadomie, ile każdy z nas posiada jej nieświadomie!
Przedrostek „pod-", wiadomo, oznacza, że coś znajduje się niżej i najprawdopodobniej jest ze swej istoty niższe, gorsze, słabsze. To samo dotyczy przedrostka „sub-", pochodzącego z łaciny i używanego choćby w angielskiej nazwie „podświadomości" — „subconscience". Czemu więc, skoro podświadomy umysł jest siedliskiem inteligencji, nazywamy go podświadomym?
Nasze myśli i działania są cały czas prowadzone przez umysł podświadomy — niezależnie od tego, czy prowadzeni jesteśmy do sukcesu i szczęścia, czy też do porażki i rozpaczy.
Kiedy tylko wyrobimy w sobie nastawienie odpowiednie do odnoszenia sukcesów, nasza podświadomość będzie nas wiodła — w myślach i działaniach — do sukcesu i szczęścia. Jeśli zaś tak jest, to czy nie zgodzisz się, iż nazwa Twórczy Umysł byłaby bardziej odpowiednia?
Z pewnością też tak uważasz, więc za każdym razem, gdy wspomnę o Twórczym Umyśle, mam na myśli to, co przedtem nazywaliśmy podświadomością.
"Samodyscyplina zmusza do robienia tego, co do nas należy, ponieważ trzeba to zrobić - czy mamy na to ochotę czy też nie." Elbert Hubbart
Samodyscypina jest niesamowicie ważnym elementem prowadzącym do sukcesu. Bez względu na to co chcesz osiągnąć - musisz nauczyć się samodyscypiny. MUSISZ robić to co powinieneś, wtedy gdy powinieneś, nawet jeśli Ci się bardzo nie chce.
Przyznam, że jest to bardzo trudne wyzwanie. Bardzo często "umawiamy się ze sobą", że będziemy robić pewne rzeczy, natomiast przy pierwszej okazji robimy sobie przerwę.Jest to nierozerwalnie związane z naszymi celami. Musisz konkretnie wiedzieć do czego dążysz. Jeśli będziesz wiedział po co do tego dążysz, to o wiele łatwiej będzie Ci - podejmować konsekwentne działanie.
Na pewno osiągniesz cel jeśli: *będziesz wiedział co chcesz osiągnąć, *będziesz wiedział jak to osiągnąć, *będziesz wiedział po co chcesz to osiągnąć, *będziesz zmuszał siebie do wykonywania pewnych czynności
Utrzymanie samodyscypiny jest trudne,ale daje niesamowite rezultaty.Dobrze oddają to słowa Briana Tracego:"Samodyscyplina wymaga od Ciebie panowania nad sobą, samokontroli, odpowiedzialności i znajomości kierunku, w którym podążasz.Róznica pomiędzy ludźmi sukcesu, a nieudacznikami polega na tym, że Ci pierwsi niemal nałogowo robią rzeczy, których Ci drudzy unikają jak diabeł wody święconej".
Zacznij ćwiczyć samodyscypilnę juz od dziś.Możesz wybrać jeden aspekt życia i wprowadzić jakąś zmianę. Poproś osoby z otoczenia, aby przypominały Ci o Twoim postanowieniu.
Pewnie każdy z nas ma chwile, które wie, że zmarnował.
Nie piszę o takich momentach, gdy oddajemy się słodkiemu leniuchowaniu, aby odpocząć. Chodzi mi o te momenty, po których jesteś bardziej zmęczony niż przed. O te, w których nie robisz nic, czyli ani nie pracujesz, ani nie odpoczywasz. Wiesz, o czym piszę?
Życie przepływa nam przez palce często z dwóch powodów:
1.nie mamy wyznaczonego w nim celu
2.nie planujemy naszego czasu nawet w zakresie kilku najbliższych dni.
1. Kto nie lubi wypić w trakcie lunchu kawy , bądź zaraz po przyjściu do pracy. Wybór duży jest i cappuccino , latte, czarna, espresso – wypijamy tego miliony litry rocznie, kreując rynek wart dziesiątki miliardów $...rocznie. Nikt nie zastanawia się na zdrowotnymi aspektami kawy, oraz jej stale rosnącymi cenami – to jest taki towar, który i tak kupimy, nawet jak będzie droższy. Ale pewna firma z RPA wpadła na ciekawy pomysł na biznes. Wytwarzają oni espresso z czerwonej …herbaty!,
2. Ludzie są istotami które jak już się do czegoś przywiążą to trudno to zmienić. Przykład: zeszyty w kratkę (biała kartka, czarna kratka) . Dlatego chyba jak Apple zaprezentował ipod`a, czy iphona to szał ogarnął cały świat. Po prostu potrzebujemy odmiany, a ona kreuje pomysł na biznes. Tak właśnie pomyśleli właściciele Szwedzkiej firmy Whitelines,
3. Sen to jedna z najważniejszych ludzkich potrzeb. Dlaczego nie uczynić z niego pomysłu na biznes? Zrobiła tak firma Keetsa. Większość oferowanych na rynku materacy do spania została wykonana z polietylenu, oraz innych substancji o wątłym wpływie na środowisko , oraz zdrowie człowieka. Dlatego firma postanowiła to zmienić i produkuje wykonane ze zdrowych (całkowicie)
Większość ludzi przemierza życie, nie zastanawiając się ani przez chwilę, jak to się stało, że dotarli tam, gdzie są.
Jedynie od czasu do czasu przychodzi refleksja związana z sytuacją, w której są obecnie i zazwyczaj nie jest to przyjemny moment, a niekiedy nawet bardzo wstrząsający.
Czy więc zadałeś sobie kiedyś takie pytania, jak: "Dokąd zmierzam?", "O co chodzi w tym wszystkim, co nazywam moim życiem?", "Czyżby sukces, który pragnę osiągnąć, wymykał mi się rąk?",
"Dlaczego docieram nie tam, dokąd zamierzam dotrzeć?".
Kiedy zacząłem pisać tę książkę, miałem w głowie dwa cele: 1) napiętnować pozbawione skrupułów praktyki przemysłu farmaceutycznego i spożywczego oraz 2) nauczyć ludzi prawidłowego dbania o zdrowie.
Nie było moim zamiarem pokazać czytelnikom możliwość interesu, na którym można by było zarobić pieniądze. Jednakże teraz, po skrupulatnym przyjrzeniu się medycynie i odżywianiu się, widzę narodziny branży, która stworzy wielkie majątki obecnego stulecia. Majątki o wiele większe od tych, które zrobili internetowi milionerzy lat 90-tych poprzedniego stulecia.
Około 1/7 dzisiejszej amerykańskiej gospodarki, a więc około 1,4 biliona USD, to branża zdrowotna. Choć określenie „branża zdrowotna" nie jest tu najodpowiedniejsze, ponieważ głównym tematem tej części gospodarki są „choroby", a więc mające niewiele wspólnego ze zdrowiem.
Zarabianie na chorobach jest pasywne, mimo nieprawdopodobnych rozmiarów tego sektora gospodarki ludzie stają się klientami, kiedy dzieje się z nimi coś złego. Tak naprawdę nikt nie chce się stać takim właśnie klientem.
W roku 2010 branża „wellness", a więc wszystko, co się aktywnie robi, aby czuć się dobrze, zarobiła 1 bilion USD.W biznesie „wellnes", w przeciwieństwie do pasywnego zarabiania na chorobach, ludzie są aktywni i dobrowolnie stają się klientami, po części dlatego, że chcą czuć się zdrowo, a po części dlatego, że nie chcą już więcej być klientami przemysłu chorobowego Każdy chce być klientem biznesu „wellness".
PRZEMYSŁ WELLNESS: „zdrowi ludzie" (bez chorób) spożywają produkty lub korzystają z usług, aby czuć się lepiej, lepiej wyglądać, zatrzymać procesy starzenia albo zapobiegać chorobom.
Do definicji przemysłu „wellness" można zaliczyć następujące strefy biznesu: *witaminy *dodatki żywieniowe *chirurgia kosmetyczna i plastyczna *dobrowolna chirurgia oczu *dermatologia kosmetyczna *zabiegi genetyczne (wybór płci, podniesienie płodności) *kosmetyczne i rekonstruktywne leczenie zębów (pokrywanie zębów, implanty) *kluby fitness (łącznie z trenerami) *urządzenia fitness *dobrowolna farmakologia: viagra (potencja męska),rogaine(porost włosów) *bio-produkty żywieniowe *restauracje bio *produkty wspomagające utratę wagi
Mimo, iż żadna z tych gałęzi, jeszcze 10 do 20 lat temu, nie miała większego znaczenia gospodarczego, to dziś jej roczny obrót sięga około 200 miliardów USD, co daje połowę sumy, jaka w USA jest wydawana na samochody.Jeśli chodzi o następne dziesięciolecie, to jest to jedynie czubek góry lodowej. Zasadniczym tego powodem jest demografia.
Przyrost naturalny osiągnął, po wojnie na całym świecie, bardzo wysoki poziom. W latach 1946-1964 w samej Ameryce urodziło się 78 milionów dzieci. W takim samym okresie, lecz przed 1946 rokiem, odnotowano 50 milionów narodzin. Natomiast po 1964 roku, mimo wielkiej populacji, w ciągu 18 lat, urodziło się jedyne 66 milionów dzieci.
Ten wielki przyrost jest nazywany „babyboom", a generacja z niego zrodzona „babyboomer". To był wielki „boom" w dosłownym tego słowa znaczeniu, ponieważ po 1964 roku stopa urodzeń spadła. Jeśli tak by się nie stało, to miałby miejsce długoterminowy trend, zamiast jednorazowego wydarzenia, którego rezultatem była cała grupa społeczeństwa.W ciągu następnych 10 lat amerykańscy „babyboomer" wydadzą na produkty i usługi wellness, obecnie jest to 200 miliardów USD, bilion dolarów a może i więcej.
Jednym z najszybciej rosnących sektorów branży wellness jest biznes witaminowy i dodatków spożywczo dietetycznych.
W wieku XX odkryto, że organizm potrzebuje 13 witamin, aby zachować dobre zdrowie, których sam niestety nie produkuje. Przed jeszcze krótszym czasem odkryto, że te witaminy zapewniają ochronę przed niektórymi chorobami, nie dopuszczają do ich rozwoju, czynią nas zdrowszymi niż jesteśmy i prawdopodobnie hamują procesy starzenia.
Dziś prawie 50% amerykanów przyjmuje dodatkowe preparaty, a roczny obrót wynosi powyżej 70 miliardów USD) Jednakże branża witaminowo-minerałowa dotknęła na razie powierzchni tego, co jest możliwe, ponieważ zaczynamy dopiero rozumieć biochemiczne działanie wszystkich tych preparatów.
Wielu potencjalnych klientów nie słyszało jeszcze w ogóle o produktach czy usługach wellness, nie wspominając o wypróbowaniu ich. Medycyna już za długo wmawiała ludziom fakt, iż muszą pogodzić się z utratą zdrowia i energii choćby dlatego, że lekarze nie wiedzą prawie nic o dobrym odżywianiu, a firmy ubezpieczeniowe oraz inni (na przykład pracodawcy) nie dają żadnej zachęty do dbania o zdrowie.
W latach 90-tych odnoszące sukcesy produkty witaminowe i dodatki żywieniowe były lansowane przez firmy sprzedaży bezpośredniej. Wiele popularnych produktów, na przykład Ephedra (utrata wagi), Pycnogenol (przeciwutleniacz) i Echinacea (przeciw grypie) było dostępnych wyłącznie w sieciach sprzedaży, zanim można je było nabyć w zwykłych aptekach.
Obrót firm sprzedaży bezpośredniej w USA, na czele dodatki żywieniowe i nowe technologie, wzrósł w ciąguostatnich lat o 50%, z około 18 miliardów USD na 27. Na całym świecie jest to około 80 miliardów. Wzrost był prawie dwukrotnie wyższy niż wzrost w handlu tradycyjnym w tym samym okresie.
Sprzedaż bezpośrednia ma przed sobą wielki zakręt wzrostu zanim osiągnie porównywalny do dzisiejszej sprzedaży masowej poziom nasycenia. Obrót roczny tej branży, wynoszący obecnie ok. 30 miliardów USD, to zaledwie 1 procent obrotu tradycyjnego handlu, który wynosi ponad 3 biliony USD (3000 miliardów USD). Obrót jednej sieci supermarketów „Wal-Mart" wyniósł w roku 2000 ponad 165 miliardów USD.
Niektóre firmy sprzedaży bezpośredniej rozumieją swój biznes nie do końca, traktując odbiorcę ostatecznego jako konsumenta, któremu coś sprzedają i ludzi, których o swoich produktach i usługach informują, jako klientów. Konsument to, według definicji, ktoś kupujący usługi bądź produkty, podczas gdy klient to osoba korzystająca i płacąca za profesjonalne usługi innych osób.
Mimo niezaprzeczalnego wzrostu branży sprzedaży bezpośredniej i jej usystematyzowania, liczba produktów stanowiących dobro konsumpcyjne rośnie z roku na rok. Dla każdego domu, który wykorzystuje już najnowsze wynalazki techniki - od kamery cyfrowej po komputerowe programy do nauczania oraz zdrowe odżywianie- jest cała masa nowych produktów i usług,o których istnieniu klient nie ma jeszcze pojęcia.
Informowanie konsumentów o takich produktachi usługach, a więc sprzedaż informacji i myśli, to obecnie, a także w najbliższej przyszłości, najlepszy biznes.
Tylko niewielka część ludzi ma dobre preferencje do bycia przedsiębiorcą, pozostałe 95% społeczeństwa ma więc poważny problem aby im dorównać.
Podobno zdolności przedsiębiorcze nie wszystkim są potrzebne. Pracownicy etatowi nadal żyją, z głodu nie wymarli, mało tego są szczęśliwi i mają się niekiedy bardzo dobrze! Czy aby jednak na pewno?
Jeżeli przedsiębiorczość to logiczna spójność w działaniu, podejmowaniu decyzji i wyznawanych poglądów, to taka cecha przyda się każdemu. Bo widzicie każdy jest przedsiębiorcą i nieważne w jaki sposób zarabia na życie.
Ktoś ma kiepską pracę, ale odłoży jakieś pieniądze i zrobi prawo jazdy dzięki czemu zmieni pracę i będzie zarabiać więcej pieniędzy, lub zaoszczędzi więcej czasu do spędzenia z rodziną.
Przedsiębiorczość nie polega więc w takim kontekście na sposobie zarabiania pieniędzy, a na sposobie ich wydawania. Jeżeli wszystko będzie spójne, wtedy będziemy przedsiębiorcą. A dlaczego spójność jest taka ważna? Spójrzmy na przedsiębiorczość w kontekście skuteczności w rozwiązywaniu problemów.
Każdy ma swoją hierarchię ważności. Powiedzmy, że w takiej kolejności - Rodzina, pieniądze, zdrowie, szczęście. Kolejność może być zupełnie przypadkowa. Jeżeli więc rodzina jest dla Ciebie najważniejsza to nie wydawaj pieniędzy i czasu na zaspokajanie szczęścia? Spójność ma być i koniec kropka. Rodzina niekoniecznie będzie szczęśliwa jeżeli Ty będziesz szczęśliwy. Przy ograniczonych możliwościach (np. czasowych lub finansowych) zapewnienie szczęścia innym, np. kupienie loda dziecku powoduje to, że nie możemy kupić loda sobie. Jeżeli więc rodzina jest dla nas najważniejsza, to nie kupujemy loda dla siebie, tylko dla dziecka to normalne. Bądźmy zatem spójni, bo oczekiwać będziemy czegoś, a to nigdy nie przyjdzie, bo nasze działania nie będą spójne z oczekiwaniami.
Zatem przedsiębiorczości w kontekście skuteczności rozwiązywania problemów nie jest potrzebna tylko przedsiębiorcom. Jest potrzebna każdemu. Rozwiązywanie problemy finansowe to tylko początek. Problemy rodzinne czy zdrowotne to jest dopiero wyzwanie.
Przedsiębiorczy bogaci ludzie są spójni, biedni ludzie nie są spójni i to jest problem. Biedni mówią, że pieniądze szczęścia nie dają i inne podobne bzdety jednocześnie 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu przeznaczają na zarabianie pieniędzy. A ile czasu przeznaczają na zdrowie? Jak wygląda u biednych ludzi porównanie czasu poświęcanego na zarabianie i sport? Okazuje się, że kiepsko. No chyba, że wliczyć w sport czas spędzony przed telewizorem oglądając mecz w telewizji.
Przedsiębiorczość to nie sposób/metoda na zdobywanie pieniędzy. To sposób efektywnego ich wydawania, tak aby zbliżał nas do upatrzonego z góry celu. Biedni ludzie nie są przedsiębiorczy, bo ich realny cel jest niespójny z tym jak zarządzają swoimi pieniędzmi czy czasem.
Niby dążą do jednego, wydają środki (pieniądze, czas) na co innego i obwiniają innych, że ich złe decyzje nie przynoszą rezultatu.