wtorek, 7 maja 2019

Kim jest daytrader?


Znalezione obrazy dla zapytania Kim jest daytrader?

Gra giełdowa w naszym kraju jako sposób na życie zawodowe cieszy się coraz większą popularnością. 

Któż nie chce być niezależnym, nie mieć nad sobą szefa czy pracować z domu za duże pieniądze?
Idea utrzymywania się z gry giełdowej jest bardzo, ale to bardzo atrakcyjna dla wszystkich, którzy umieją i lubią podejmować szybkie i trafne decyzje.

Nie jest to jednak zajęcie dla wszystkich. Tylko ludzie będący w stanie poświęcić się prawie całkowicie zgłębianiu tajników rynku, gotowi do ciężkiej umysłowej pracy i wielu wyrzeczeń są w stanie osiągnąć spektakularny sukces w tej dziedzinie.

Najważniejszym faktem jest kwestia wrodzonych predyspozycji, a talent, czymkolwiek jest, nie jest tutaj niezbędny. Wrodzone predyspozycje, by zostać traderem oczywiście sprawę bardzo
ułatwiają, jednak brak owych predyspozycji nikogo nie dyskwalifikuje. Co więc staje się dla niektórych osób barierą nie do przejścia, co nie pozwala stabilnie zarabiać na giełdzie?

Tak jak nie każdy może zostać pianistą, nie każdy zostaje traderem,nie wszyscy potrafią zapanować nad swymi emocjami, nie wszyscy potrafią uczyć się na swych błędach. Zespół cech wywołujących impulsywne zachowania, brak racjonalnego myślenia, brak umiejętnego wyciągania wniosków, i co ważniejsze, korzystania z nich, to główne problemy, z którymi każdy w jakimś stopniu boryka się podczas gry na giełdzie.

Jeśli nie potrafisz przezwyciężyć powyższych cech, które w jakimś stopniu są udziałem każdego z nas, t niestety masz małe szanse na stabilne zyski z handlu akcjami. Masz za to szanse na jednorazową dużą wygraną, jako że na pewno znacznie częściej będziesz mocno ryzykował, hazardem jednak nie będziemy się tym tutaj zajmować.

Zawód trader


Profesja ta zazwyczaj uchodzi za elitarną. Nie należy mylić jej z pracą maklera, jest tutaj istotna różnica. Makler to oględnie mówiąc człowiek, który pracując dla domu maklerskiego przyjmuje zlecenia od klientów i realizuje je na rynku. Trader natomiast sam podejmuje decyzję co, kiedy i za ile kupić na podstawie własnych analiz lub przeczucia, i jeśli jest w tym dobry to zarabia nieporównywalnie więcej niż makler, który wykonuje jego zlecenia.

Tradera nie należy również mylić z inwestorem. Inwestor szuka takiej konfiguracji jego portfolio, by stabilnie zarabiało w długim terminie. Trader natomiast szuka zależności wynikających z natury danego rynku.

Najczęściej trudni się on daytradingiem, w niektórych okolicznościach, jeśli to możliwe przetrzyma pozycję dłużej, ale maksymalnie parę miesięcy. Trader może łączyć w swej strategii wiele różnych metod, jednak główną cechą odróżniającą go od inwestora jest dynamika handlu. Najsprawniejsi traderzy potrafią
zrobić ponad 1500 (!) transakcji podczas jednej tylko sesji dla inwestora podobne działania są zupełnie obce.

Co trzeba zrobić, by zostać traderem?


Trzeba przede wszystkim handlować! Nie zawsze konieczny jest nawet własny kapitał - niedawno w Polsce pojawiły się biura Swift Trade Inc. Jest to międzynarodowa firma szkoląca i zatrudniająca traderów -wystarczy przejść ich selekcję, by zacząć praktykować na realnym kapitale dostarczonym przez firmę. Nie trzeba kończyć specjalnych szkół, ani też wydawać pieniędzy na szkolenia, dyplomy itd. Trzeba jedynie handlować tak dużo, jak tylko się da.

Jaka jest różnica pomiędzy daytraderem a inwestorem?

Kiedy inwestor kupuje akcje danej spółki, staje się on jej udziałowcem. Robi to ze względu na to, iż wierzy, że ta właśnie spółka odniesie w danym roku sukces realizując duże zyski, przez co wypłaci swym udziałowcom dywidendę.

Inwestor dokona najpierw szczegółowej analizy danej spółki określając jej szanse na duży wzrost, biorąc pod uwagę jej aktualną kondycję finansową, i gdy już dana ilość akcji takiej spółki zasili jego portfolio, będzie je on posiadał przez miesiące lub nawet lata. Jeśli w tym czasie spółka wypracuje
zyski lub dobrze zainwestuje kapitał, to cena jej akcji wzrośnie,sprzedaż takich akcji na przestrzeni lat dostarczy inwestorowi dodatkowo zysków wynikających z różnicy cenowej.

Daytrader będzie tutaj najprawdopodobniej osobą, od której inwestor kupi swoje akcje i której sprzeda je kilka lat później.To człowiek, który nie inwestuje pieniędzy w akcje,on nimi handluje. Wielu daytraderów nie potrafi nawet nazwać spółek, na których handlują ,jedyne co znają to ich symbol na giełdzie. Realizują oni minimalne zyski na każdej transakcji, ale za to robią ich nieraz kilkaset dziennie.

Próbując wydusić kilka centów z niewielkich fluktuacji ceny danej akcji rola daytradera na rynkach akcji ogranicza się do generowania dużego obrotu, a przez to również dużej płynności na danych spółkach.

Inwestor zazwyczaj nie dba o kilka centów poślizgu od ceny rynkowej kupując akcje dla swojego portfolio, jest to znikoma różnica biorąc pod uwagę kilkuletni okres utrzymywania takiej pozycji. Na tych kilku centach, o które nie dba inwestor, daytrader będzie się starał zrealizować swój profit.

Daytrader obcuje bezpośrednio z rynkiem, wyczuwa jego humory i stara się do nich dostosować. To najbardziej ekscytujące i dynamiczne zajęcie na rynkach finansowych, jakie można sobie wyobrazić.

Jak handluje daytrader?

Używając takich narzędzi, jak poziom drugi ceny i okna time and sales, daytrader uskutecznia kilka metod handlu. Wszyscy jednak otwierają pozycje krótkoterminowe. Wielu daytraderów uważa, iż trzymać pozycję otwartą przez półgodziny to straszna strata czasu, cały dzień spędzony na jednej pozycji wydaje się im być wiecznością.

Bardzo rzadko pozycje daytraderów są przetrzymywane przez noc pomiędzy sesjami głównie ze względu na ryzyko z tym związane.Kolejne otwarcie może być bowiem znacznie przesunięte względem poprzedniego zamknięcia sesji, co może spowodować dotkliwe straty.Większość daytraderów z wyższej półki paradoksalnie nie gra na giełdzie dla pieniędzy. Grają oni dla samej gry, próbują pokonać rynek,rozgryźć go. Tak jak w pokerze największej satysfakcji nie daje wygrana sama w sobie, lecz fakt przechytrzenia innych graczy.Prawdziwy trader nie jest hazardzistą, jest profesjonalnym spekulantem grającym na podstawie rachunku prawdopodobieństwa często przeciwko generalnej większości. 

Nie ma się tutaj co dziwić,każdy wie, że zazwyczaj większość uczestników rynku traci, całkiem logiczne jest więc granie przeciwko nim.


poniedziałek, 6 maja 2019

Rozdaj Swój Majątek

Znalezione obrazy dla zapytania Rozdaj Swój Majątek


"Możesz mieć wszystko, czego tylko zapragniesz, pomagając innym ludziom osiągnąć to, czego pragną" Zig Ziglar

Wiesz mi na słowo jest to całkowicie prawda. Często tak jest, że człowiek jest zbyt zajęty swoim sukcesem, aby pomagać innym ludziom. Myślą, że jeśli nie będą poświęcać swojego czasu innym to będą mieć go więcej dla siebie, co szybciej zaprowadzi ich do sukcesu.

Niestety tak nie funkcjonuje ten świat. Ludzie, którzy tak myślą, kierują się, NNP (Negatywnym Nastawieniem Psychicznym). Nie odpychaj od siebie sukcesu. Jeśli pomagasz innym ludziom współczynnik twojego sukcesu zwiększa się.

Zapytasz mnie JAK? Jak mam pomagać innym ludziom? Tu nie chodzi o wsparcie materialny, no chyba, że jesteś w stanie. Wystarczy poświęcić komuś swój czas, porozmawiać, wysłuchać tego, co ma do powiedzenia.Jeśli już nawet nie masz dla kogoś czasu, możesz zrobić coś, co nie kosztuje Cię zupełnie nic.

UŚMIECH!


Zawsze możesz się do każdego uśmiechnąć. Poprawisz mu wtedy humor i zrobisz coś dobrego. Wielu ludzi chodzi ponurych i smutnych nie zastanawiając się nawet jakie to straszne i zaraźliwe. Podobnie jest z uśmiechem. Nim tez można się zarazić. Uśmiech to chyba najlepsza zaraza tego świata.

Uśmiech ma wielką siłę przyciągania szczęścia i sukcesu.Proszę Cię, aby od dzisiaj nie było w twoim życiu ani jednego dnia, w którym nie uśmiechnąłbyś się do, choćby jednej, osoby. Możesz oczywiście dawać ludziom inne rzeczy na ile jest to możliwe, ale uśmiech nic Cię nie kosztuje.
Niech kieruje Tobą PNU (Pozytywne Nastawienie Umysłu) a nie NNP (Negatywne Nastawienie Psychiczne).

Przyciągaj sukces nie odpychaj.




sobota, 4 maja 2019

Jak kontrolować stres prowadząc rozmowy?

Znalezione obrazy dla zapytania Jak kontrolować stres prowadząc rozmowy?

Większość sytuacji w pracy związana z relacjami z innymi osobami, może wiązać się z mniejszym lub większym stresem.


Rozmowa o pracę, wystąpienia publiczne, rozmowy z kontrahentami i klientami, konieczność przekazywania niemiłych informacji, konflikty w zespole itp. mogą być źródłem stresu. Będąc pod wpływem stresu w rozmowie mamy problem ze skupieniem się na jej treści, dajemy się ponieść emocjom, czasami zapominamy o tym, co mieliśmy powiedzieć. Skutki tego mogą być przykre. 

Warto więc mieć garść sposobów na stresującą rozmowę, aby wypaść jak najlepiej i osiągnąć swoje cele.


piątek, 3 maja 2019

Prawo Parkinsona - czas

Znalezione obrazy dla zapytania Prawo Parkinsona - czas

Wiesz co to „syndrom studenta"?


Nic innego jak odkładanie nauki przed egzaminem, aż do samego egzaminu. Chyba każdy przez to przeszedł - i to nie koniecznie na studiach. Po prostu lubimy odkładać tak długo, jak się da - aż nadchodzi godzina „zero" gdy trzeba się sprężyć.

Był taki facet, który zaobserwował to zjawisko maksymalnego rozwlekania czynności przy okazji swoich badań wszelakich i ... mamy prawo Parkinsona.

Ten facet to Cyril Northcote Parkinson - a jego prawo brzmi: Praca rozszerza się wprost proporcjonalnie do czasu wyznaczonego do jej wykonania. (oryg. ang. Work expands as to fill the time available for its completion).Czy coś z prawem można zrobić, by zyskać więcej czasu?

Spróbujmy :)Wróćmy do przykładu studenckiego - ile razy uczyłeś się tuż tuż przed egzaminem?

Zarwana noc po to tylko by ślęcząc nad książkami, notatkami i ściągami spróbować nadgonić zmarnowany czas - i wbić do głowy wszystko to, co się uda.Jak się wtedy czułkeś? Nie miałeś po takich przejściach 'mocnego postanowienia', że do następnego egzaminu to już na pewno zaczniesz wcześniej, by móc naukę rozłożyć na sensowne i przyswajalne raty?

Tak samo ma się sprawa w pracy - . Odkładanie na ostatnią możliwą chwilę jest bardzo ryzykowne. Nie masz wtedy pola manewru i wszystko zaczyna Ci się palić w rękach.Nie masz wtedy również możliwości na poprawkę, uzupełnienie, czy też spokojne odleżenie przygotowanego materiału - czasami mądre rzeczy przychodzą do głowy już po opracowaniu.

A co, jeśli tego dnia będziesz się źle czuć, albo wpadnie coś, co również MUSISZ zrobić?
Zaczyna być nieprzyjemnie gorąco... a wszystko przez nieumiejętne wykorzystanie mądrości Cyrila Northcote Parkinsona :)

Prawo Parkinsona to nie tylko odwlekanie na później. Mówi też o tym, że faktycznie zużywamy tyle czasu, ile na zadanie sobie wyznaczymy. Jeśli założysz, że przygotujesz materiał w 1 dzień - to tyle Ci to zajmie. Gdybyś za to wyznaczył sobie, że przygotujesz w 1 godzinę - też byś tego dokonał w zadeklarowanym czasie. Skupiłbyś się po prostu na najistotniejszych sprawach i odpuścił resztę.

Kilka sposobów, w jaki możesz wykorzystać prawo na swój użytek - zyskasz czas i rzadziej będziesz się stresował przed godziną „zero".

Wyznaczaj terminy. Krótsze terminy


Przede wszystkim określaj, ile na dane zadanie poświęcisz czasu. Nie ma nic gorszego jak zabieranie się za coś, bez jasnego horyzontu czasowego. Słyszałeś pewnie o zasadzie SMART przy określaniu celów. To 'T' (czyli Terminowy) jest szalenie istotne, bo od razu narzuca ramy czasowe celu/zadania i wtedy możesz podjąć świadome decyzje - na czym się skupić, jakie założyć tempo pracy itd.

A teraz tuning prawa: założ krótsze terminy.


Powiedzmy, że chcesz napisać jakiś tekst (czy też pracę/wypracowanie/raport/prezentację etc). Zamiast założyć sobie 3 godziny na napisanie całości. Wyznacz sobie 15 minut na zrobienie planu, następnie 1h na napisanie według opracowanego planu i na koniec 15 minut na poprawki. Głowę daję, że będziesz zadowolony z rezultatu.

Inny przykład? Np. rozliczanie PITów - doskonały obraz prawa Parkinsona. Skoro ostatnim terminem rozliczeń jest 30 kwietnia no to wszyscy zwlekają tak długo jak się da .Wyznacz sobie krótszy termin - przecież możesz rozliczyć się nawet w styczniu, tuż po odbiorze kwitów od pracodawcy, banku itd.

To samo dotyczy celów długoterminowych. Np. chcesz napisać magisterkę - uczelnia daje Ci na to 2 lata. Zamiast trzymać się 2 lat, wyznacz sobie tydzień na konspekt, 2 tygodnie na gromadzenie materiałów, tydzień na .... - w ten sposób najprawdopodobniej Twoją pracę napiszesz w mniej niż pół roku.

Oczywiście bądź realistą przy wyznaczaniu terminów - dziecko rodzi się w 9 miesięcy a nie krócej. Nie da się niektórych zadań skrócić do nierealnie krótkich okresów.

W całym tym procesie skracania terminów chodzi tak naprawdę o 2 rzeczy:
1. Natychmiastowe działanie
Jeśli masz mniej czasu - nie będziesz odkładać na później. Umiejętne wykorzystanie prawa Pareta pomoże Ci uporać się z nawykiem odkładania, czyli po fachowemu prokrastynacji.Odkładanie to paskudny nawyk - i warto to zwalczyć.
2. Koncentracja na najważniejszym
Im mniej czasu tym bardziej musisz się skupić na na najistotniejszych rzeczach. Przestaniesz odrywać się od pracy, wypełniać czas głupotami, czy też, już pracując nad czymś, nie będziesz marnował czasu na mało ważne aspekty.

Pewnie znana Ci jest zasada Pareto - czyli 80/20? Czyli w naszym przypadku: 80% rezultatów można osiągnąć poświęcając 20% czasu.Skup się na najważniejszym i zakończ zadanie. Perfekcjonizm w każdym zadaniu nigdzie Cię nie doprowadzi. 

Liczą się efekty.


piątek, 26 kwietnia 2019

Poza sferą własnego komfortu

Znalezione obrazy dla zapytania Poza sferą własnego komfortu

Nie jest tajemnicą, że jedną z najpewniejszych metod do powodzenia w skoku wzwyż jest stałe podnoszenie poprzeczki. 

Lekkoatleta musi ciągle przeskakiwac coraz to wyższą przeszkodę zanim dojdzie do tak wysokiej formy, by wygrac poważne zawody. Podobnie dzieje sie w życiu. Jak dlugo nasze plany i nasze marzenia są przyziemne i nie wybiegają poza to, co możemy zdobyc bez wysiłku, nie jesteśmy w stanie sięgnąc po coś więcej.

Pamiętaj więc: jeśli chcesz odnieśc w życiu sukces, podążaj za wielkimi planami, za wielkimi marzeniami. Podnoś stale swoją poprzeczkę. Inaczej nie znajdziesz żadnego motywującego powodu do działania.

Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, każdy z nas ma swoją sferę komfortu. W pewnych granicach, które sami sobie podświadomie wyznaczamy, czujemy się dośc wygodnie, dośc zadowoleni, a nawet w miarę szczęśliwi. Kiedyś tam zadecydowaliśmy, że zasługujemy na tyle szczęścia, na tyle stabilizacji i na tyle pieniędzy. I to nam wystarcza.

Ludzie często mówią "Nie zależy mi na tym by byc bogatym - wystarczy, żeby tylko starczało do pierwszego". Kiedy sterta rachunków zaczyna rosnąc i poczucie bezpieczeństwa spada -- potrafią oni dac z siebie dosłownie wszystko by wydobyc się z opresji. Dobrze wykształceni nie pogardzą pracą fizyczną, nawet taką której nie podjęliby się w żadnych innych okolicznościach. Złapią się każdej w miarę obiecującej okazji. Nie ma dla nich przeszkód.

Z drugiej strony, kiedy ci sami ludzie nagle dostaną awans i sporą podwyżkę, która zabezpieczy im znacznie więcej niż swobodne życie do pierwszego - przestaną się już specjalnie wysilac, choc mogliby teraz juz sami siłą rozpędu zając znacznie dalej. Nagle boją się ryzyka, szkoda im zdrowia, nie mają czasu. Dlaczego? Bo teraz mieszczą się już swobodnie w tej swojej sferze komfortu!

To ogromnie smutne, ale miliony ludzi zamykają się w sferze komfortu nie mając nawet chęci, by wyruszyc na poszukiwanie czegoś lepszego. Bardziej im odpowiada pogodzenie się z tym, co jest, chocby była to nieznośna codziennośc. Bo przecież podjęcie ryzyka by to zmienic może za sobą nieśc nowe wymagania... Jeśli więc jakimś cudem otrzymają więcej niż się im ich zdaniem należy - natychmiast zaczynają się obawiac, że to stracą.

I w rezultacie prawie zawsze to tracą i wracają do punktu wyjścia. Do miejsca, w którym nie musieli się martwic o utratę tego "niezasłużonego". Znów czują się bezpieczni. To własnie dlatego ta sfera nazywa się sferą komfortu, choc przecież żadnego komfortu nie zapewnia.

Ludzie którzy osiągają sukcesy potrafią zwalczac w sobie tę, wcale im nieobcą, skłonnośc do osiadania na laurach. Stale podnoszą swoją poprzeczkę. Wiedzą, że sukcesu się nie osiąga w kompletnej stabilizacji, bez ryzyka. Ludzie sukcesu mierzą śmiało i wysoko; mimo tego, że początkowo czują się w tych dążeniach trochę niewygodnie. Mimo tego, że inni patrzą na nich jak na wariatów, którzy wybierają się z motyką na słońce. Rzadko kiedy opierają swoje marzenia na tym co realistyczne i co łatwe do zdobycia. Stale zmuszają się do wyjścia poza sferę komfortu. I właśnie dlatego sukces osiągają. Jeśli chcesz byc jak oni, musisz nauczyc się mierzyc wysoko.

Jak? Spróbuj od tego cwiczenia, które ilustruje na czym to polega: wyciągnij prawą rękę przed siebie i wyobraz sobie, że tu jest właśnie granica twojej sfery komfortu. Teraz wyciągnij lewą rękę, ale znacznie wyżej i powiedz "To są moje marzenia. To są moje plany, których nie mam odwagi realizowac bo są trochę nierealistyczne. Ale właśnie tutaj chcę się znaleźc."

Jeśli jesteś osobą inteligentną , zdajesz sobie już spraę z tego, że staniesz w obliczu konfliktu, bo twoje marzenia wyrastają poza sferę komfortu. Może to nawet spowodowac rodzaj stresu, frustracje. .

Znajdujesz się jednak na dobrej drodze. Przestałeś już udawac przed samym sobą, że jesteś zadowolony z życia tkwiąc w tym samym miejscu. Poprawna diagnoza to świetny początek.

A stres? Stres, który odczuwasz to zjawisko pozytywne. To właśnie ta twoja frustracja i niezadowolenie z obecnej sytuacji popchną cię do działania. Oczywiście nie będzie łatwo, ale bedzie interesująco. No i nie licz na to, że zdobędziesz to co chcesz za pierwszym zamachem. Nie. Może nawet nie uda ci się za dziesiątym. Ale kiedyś się uda!

Nie zadowalaj się tym, że starcza ci do końca miesiąca - zasługujesz przecież na osiągnięcie kompletnej niezależności finansowej. Nie mów "oby tylko zdrowie jako tako dopisało". Jako tako? Staraj się by zachowac na zawsze świetne zdrowie i młodzieńczą formę.

Przede wszystkim zaś nigdy nie mów "nie warto się wysilac". Warto. Bo prawdziwy komfort zaczyna się dopiero poza sferą komfortu!


środa, 24 kwietnia 2019

Stracone dni

Znalezione obrazy dla zapytania Stracone dni

„Wcześnie w życiu zrozumiałem, żeby być i mieć, trzeba najpierw pracować i chcieć” Nikodem Marszałek


Możesz poznać i doświadczyć wszystkich technik, myśli, idei, które ma do zaoferowania ten wspaniały świat. Wszystko jednak zaczyna się od podjęcia „decyzji”. Bieda czy bogactwo, szczęście czy pech; dobre stosunki z innymi ludźmi, radość czy przygnębienie; te wszystkie stany, emocje mają początek w Twojej świadomości, zanim jednak powstały i dały efekty, były częścią podświadomej decyzji. Tylko kobiety i mężczyźni o ogromnej samoświadomości umieją blokować, eliminować, lub często na swoją korzyść, tworzyć i zmuszać. 

Niestety mnóstwo bodźców zewnętrznych, które nazywam „popychadłami” zmieniają nasz stosunek względem nas samych i świata.


niedziela, 21 kwietnia 2019

Świąteczne dni.

Znalezione obrazy dla zapytania ÅšwiÄ…teczne dni wielkanocne



Niech świąteczne dni wniosą wiosenną radość i optymizm w Twoje życie zawodowe i osobiste.
Spokojnych,ciepłych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych!!!